Jak znalazłam swój styl na Instagramie



Cześć,

Nie da się ukryć, że jestem Instagramowym freakiem. Wszystkie zdjęcia na dany tydzień planuje i wykonuje w weekendy, bo tylko wtedy mam czas i naturalne światło, które jest idealne do zdjęć. Rzadko ratuje się dodatkowo softboxem, głownie jak za oknem szaro, buro i pada. Ale nie o tym miałam pisać.

Wiele słyszy się i czyta o spójności instagramowego konta, o tym żeby zdjęcia były piękne i ciekawe nie tylko solo, ale również w całej grupie, tak jak widzimy je wchodząc na dany profil. Uwielbiam obserwować takie konta, gdzie dopracowany jest każdy szczegół, jest pomysł na zdjęcie, a całość tworzy piękną kompozycję. Wiem, też że nie każdy lubi takie dopracowane, aranżowane zdjęcia. Na szczęście na Instagramie, każdy znajdzie coś dla siebie, więc zapraszam do poszukiwań, a tych którzy szukają pomysłów na swoje konto zapraszam do przeczytania tego tekstu.

Pomysł na ten wpis to wynik rozmowy z Olą (@wildrocks o której już nie raz Wam wspominałam), o tym jak to co robimy na Instagramie się zmienia i staje coraz lepsze. Muszę przyznać, że czasem człowiek się wkurza, że coś idzie nie tak, że może jednak te zdjęcia są kiepskie. Ola podpowiedziała mi taki myk, który pokaże nam nasz profil z innej perspektywy. Wystarczy cofnąć się o rok, dwa i więcej w czasie, zrobić screen tego jak Wasz feed wyglądał wtedy i porównać. Taka zabawa niedawno zagościła na Instastories, ale pomyślałam, że taki wpis na blogu to będzie coś do czego zawsze można wrócić. Ponieważ wiele z Was pisało potem do mnie wiadomości w tej sprawie, postanowiłam zaprasić Was na historyczną niemal wycieczkę po moim Instagramie.


Początek

Pamiętam, kiedy dowiedziałam się o istnieniu Instagrama, był on dostępny tylko na telefony z systemem iOS, ale słyszałam o tym, że to świetne miejsce do tego, żeby dzielić się swoją pasją fotograficzną z innymi. W końcu nastał 2012 rok i wypuszczono wersję na telefony z Androidem. Zainstalowałam go od razu. Nie pamiętam dokładnie jaki miałam wtedy telefon, ale pamiętam że robił zdjęcia jakości dramatycznej. A ja do tego dobierałam jeszcze mocne, ciemne filtry, jakby miały jakoś uratować całość. Co ja wtedy myślałam? Nie wiem.

W każdym razie sporo zdjęć z tego czasu to takie codziennych kadry. Tego co mnie spotkało danego dnia, gdzie byłam, co jadłam. Nic ciekawego. Co prawda jakość tych zdjęć jest straszna, ale lubię tam czasem zajrzeć, bo mam tam sporo wspomnień.


Rękodzielnicze klimaty

Bardzo szybko na moim Instagramie zaczęło się pojawiać moje rękodzieło. Zarówno zdjęcia typowo produktowe, które wykonywałam wtedy na bloga, ale także trochę takich z pracy nad kolejnymi błyskotkami, nowe koraliki i tego typu rzeczy. Na tym screenie widać totalną dysproporcję między zdjęciami robionymi lustrzanką, a tymi, które robiłam kiepskim telefonem. Totalny misz masz wszystkiego. Tak było zresztą przez dłuższy czas. Zdjęcia różnej jakości i na totalnie różne tematy przeplatały się ze sobą zupełnie bez kontroli i pomysłu.


Igersgdansk


Kolejnym ciekawym okresem na moim Instagramie był taki czas, kiedy często brałam udział w plenerach fotografii mobilnej organizowanych między innymi przez społeczność Instagramersów, czyli mówiąc krótko miłośników fotografii mobilnej. Musze przyznać, że bardzo lubię tą inicjatywę i chociaż nie mam już tyle czasu, żeby brać w nich udział, to polecam Wam się kiedyś wybrać. To bardzo fajni, otwarci ludzie. Takie spotkania to także fajna okazja na odwiedzenie ciekawych i często trudno dostępnych miejsc.



Pierwszy flatlay

No i czas pochwalić się swoim pierwszym flatlayem, który powstał gdzieś na początku 2015 roku. No i co myślicie? Wiem, jest szał. Wszystko to takie nieostre, bure i nijakie. Ale uznajmy, że stał za tym jakiś zamysł.



Post udostępniony przez Joanna Gwizdała (@madebygigiblog)

Już kolejny flatlay parę miesięcy potem jest całkiem, całkiem. I nawet teraz mi się podoba. Jak zawsze to wszystko jest kwestią praktyki i trenowania. Bez tego się nie da. 


Mój Instagram nabrał światła

Na początku 2016 zdecydowanie pokochałam jasne kadry, białe tło i było też trochę zabaw grafikami i napisami na zdjęciach. Były też kolejne próby flatlay, ale wychodziło to naprawdę różnie. Muszę przyznać, że od razu się lepiej patrzy na takie zdjęcia i zwłaszcza pojedynczo niektóre naprawdę lubię. Ale całość wygląda dalej nijak.



 Tropikalne klimaty


Mniej więcej w połowie 2016 roku pojawił się na moim Instagramie motyw tropikalnych liści, w którym totalnie przepadłam i spotykacie go u mnie cały czas. Liście monstery i nie tylko, trochę nieudolnie zaczęły być elementem tła. A oprócz nich na dobre rozgościły się kaktusy i sukulenty. To był ten moment kiedy postanowiłam zabrać się porządnie za zdjęcia i ich stylistykę. Zaczęło się od zdjęć mojej biżuterii w wersji glamour i oczywiście w wydaniu flatlay. To zdjęcie kolczyków to pierwsze takie z którego do tej pory jestem naprawdę dumna. 






Poszukiwania motywu przewodniego

Patrząc teraz z perspektywy czasu mam wrażenie, że poszukiwanie wspólnego motywu dla zdjęć przychodzi do każdego z czasem. Próbujemy wtedy różnych opcji i sprawdzamy co będzie najlepsze. Przez długi czas moim podstawowym tłem do zdjęć w tym czasie była biała płyta meblowa i okleina z białym marmurem. Zaczęłam też wykorzystywać kolorowe tła z brystolu, które są niedrogie, a naprawdę robią świetną robotę i jeżeli szukacie takich kolorowego tła, to koniecznie zajrzyjcie do papierniczego.




Moje pierwsze podejście do uspójnienia mojego profilu to dobór bazowych kolorów i dodatków. Myślę, że to pierwszy krok do tego, żeby zapanować nad tym co dzieje się na zdjęciach. Wybrałam biel, czerń i złoto. Zainwestowałam w nowe tła, które też wprowadziły lepszą jakość do zdjęć oraz kwiaty. One zawsze bardzo dużo dają w finalnym odbiorze zdjęć. To był naprawdę dobry ruch, który sprawił, że całość nabrała lekkości, stała się bardziej estetyczna, a ja miałam okazję dalej ćwiczyć. ulubione flatlay’e. Myślę, że tutaj mocno już widać co się zmieniło.



Odcienie szarości


Te biało-czarno-złote klimaty królowały u mnie dość długo, ale w końcu się znudziłam. A dodatkowo mieszkanie do którego wprowadziliśmy się jesienią zeszłego roku zainspirowało mnie swoimi kolorami i tak grudniowe, świąteczne klimaty upłynęły w chłodnej szarości i srebrze. Zresztą kolorystyka zdjęć też uciekała właśnie taką chłodną, skandynawską stronę. Szczerze Wam powiem, że sądziłam, że przez następne miesiące właśnie taki będzie kierunek moich zdjęć na profilu. 



Jak znalazłam inspirację


To jest teraz wygląda mój instagramowy feed cieszy moje oko. Ciepłe barwy, naturalne tkaniny, drewno, papier, kwiaty i pożółkłe kartki starych książek. Skąd taki pomysł po końcówce zeszłego roku pełnej szarości? Wszystko zaczęło się od szarego (a właściwie brązowego) papieru pakowego, który zdominował mój bullet journal w tym roku. Robiąc zdjęcia do wpisów na bloga właśnie na ten temat jakoś tak zupełnie intuicyjnie zaczęłam tak dobierać dodatki, że całość zyskała właśnie taki charakter. Kolejnym krokiem była obróbka zdjęć. Tutaj chłodne tony poprzednich zdjęć kompletnie na pasowały, potrzebne były ciepłe, lekko żółtawe tony. Przejrzałam swoje wszystkie zdjęciowe gadżety i do podręcznej szafki trafiły tylko te, które wpisują się w ten klimat. 




Czy motyw przewodni zdjęć ograniczna?

Jeśli chodzi o taki sposób prowadzenia Instagrama to ma on wielu zwolenników, którzy wskazują na to, że pozwala on stworzyć spójność i sprawia, że myślimy szerzej niż tylko przez pryzmat jednego zdjęcia. Natomiast jego przeciwnicy zarzucają, że wszystko jest wtedy „na jedno kopyto” i bardzo ich ogranicza. Oczywiście ile osób, tyle opinii. Kiedyś też tak mi się wydawało i niekoniecznie widziałam takie zdjęcia u siebie. Teraz zachowanie spójności stało się dla mnie wyzwaniem kreatywnym. Zrobiłam sobie pewne założenia i teraz w ich obrębie muszę wymyślić coś fajnego.



Zadanie dla Was

Zadanie o którym wspominałam na początku tego posta jest bardzo proste, a sprawia że możecie zobaczyć swoje postępy i daje kola do dalszego działania. Więc teraz czas na Was. Co trzeba zrobić, żeby przyłączyć się do zabawy? To proste!

1. Przescrolluj swoje instagramowe konto do samego początku.
2. Zrób screeny swoich zdjęć z kolejnych lat (takie jak moje we wpisie).
3. Wrzuć je na swoje instastory i pochwal się innych jaki postęp zrobiłaś!
4. Oznacz w tym instastory mnie (@madebygigi) i Olę (@wildrocks) chętnie prześledzimy Twoje postępy.

Czeka na Wasze stories, więc do dzieła!





Publikowanie komentarza

14 Komentarze

  1. Bardzo ciekawy wpis. :) u mnie niestety nadal jest bałagan na instagramie... Próbuję coś z tym zrobić, ale narazie marnie mi idzie. Mam jednak nadzieję, że z czasem znajdę jakiś fajny motyw przewodni i będę się starać dopasowywać do niego zdjęcia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze powtarzam, że na wszystko przyjdzie czas, więc szukaj!

      Usuń
  2. Zrobiłaś niesamowite postępy, świetne zestawienie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O rany jakie postępy! Jestem pod wrażeniem, ja wciąż szukam swojego stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super zestawienie ;) Widać ogromny postęp;)
    Fajnie tak czasem prześledzić swoje dawne okresy na Insta.
    Ja osobiście lubię te bardziej dynamiczne i różnorodne konta ;) Taki zaplanowany bałagan ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, też tak kiedyś myślałam. Obecny stan traktuje jako wyzwanie i zabawę konwencją. Czy na długo? Nie wiem. Na pewno nie na zawsze ;)

      Usuń
  5. Fajnie to podsumowałaś :) Ja cały czas eksperymentuję i staram się wyznaczać sobie motywy przewodnie, ale pozostając w zgodzie sama ze sobą i nie dopuszczając do sztuczności, jak to u niektórych bywa. Nawet mi wychodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. widać postęp :)
    zapraszam do mnie :)

    recenzjebynikaa.blogspot.com
    instagram.com/recenzjebynikaa/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale Instagram się zmienił ogólnie! No i Twoje konto też, super metamorfoza!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale instagram się zmienił przez ostatnie lata! No i Twoje konto też, super metamorfoza!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wielkie gratulację, świetnie się rozwinęłaś !
    Mój IG ma jeszcze sporo do życzenia i muszę bardzo mocno pomyśleć nad jego wyglądem

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie, że o tym piszesz. Rozjaśniłaś mi kilka wątków. Teraz ja też muszę pomyśleć o swoim motywie przewodnim :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Swój styl", czyli białe tła i tropikalne motywy, zdjęcia hybryd obok kawy i błyszczyka - czyli to, co wszędzie i u wszystkich. Dlaczego? Czemu istnienie na insta wiąże się z naśladowaniem jakichś pseudoautorytetów w quasi - dziedzinie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, szukając tego co jest w naszym stylu, trzeba spróbować różnych dróg. Poeksperymentować i zobaczyć co się nam tak naprawdę podoba, a co nie. To trochę jak wyzwanie, czy ja też umiem zrobić takie zdjęcie.

      Usuń